BLOGas.lt
Sukurk savo BLOGą Kitas atsitiktinis BLOGas

CO KRYJE W SOBIE MOC ZAUFANIA

Dziś na szczyt mody wschodzi Dysydentyzm. A bycie dysydentem, to wyrzec się dowolnego kłamstwa i odmówić się przystosować do dowolnego fałszu. Dysydenta, jeśli pojawia się, to zawsze tylko w trudnych sytuacjach, gdy naród przeżywa – kryzys (gre. krisis – postanowienie, wybór). Kryzys to możliwość. Dlatego chętnie was wszystkich do tego zapraszam. Jeszcze możecie zdążyć w prawdziwą podróż życia na 1-szym pociągu. Bądźmy my tymi nosicielami przemian, a nie czekajmy, aż inni będą nas zmieniać, bo wtedy najlepsze miejsca w pociągu już będą zajęte.

Sejm litewski przyjął ustawę – lekcje z historii i geografii w szkołach mniejszości narodowych będą się po litewsku, ujednolicony egzamin maturalny z litewskiego już od 2013 r. Lecz dzisiejszy nasz temat nie polityczny, dzisiaj rozpatrzmy inną, WAŻNIEJSZĄ sprawę.


Kto czyta blog z początku, musiał zrozumieć, że istna przyczyna rozwijającego się „nieporozumienia się“ tkwi nie w oświacie, pisowni, czy też w innych nie danych nam praw.
„The economists“ myśli, że głównym problemem w stosunkach polsko-litewskich są różne interpretacje historii. Ja myślę trochę inaczej - to konflikt z powodu braku zaufania. My jesteśmy głuche na słowa Litwinów, a Litwini nie chcą słyszeć nas. Zaufanie maleje gdy trzymamy się plemiennego egoistycznego myślenia.

Nie myślcie, że powiem, że tu znów winna AWPL. Nie. Brak tego zaufania trwa od czasów Jagiełły. Obie strony robiły i robią wiele błędów. Ale o tym co dziś złego robi Litwa – nie temat blogu. Najpierw wyjaśnijmy się ze sobą. A wśród Litwinów są osoby które pracują w odwrotnym kierunku. (Aurimasa Guoga archiwum, E.Wareikis blog, Sz.Liekis, itd).


Jednoznacznie – Polacy nie wierzą Litwinom. Gdy ktoś z LR politykierów mówi: “My wprowadzamy więcej lekcji po litewsku, aby dla was lepiej byłoby integrować się, itd.” My od razu zamykamy uszy, ponieważ wykuliśmy na pamięć tekst: „tylko pozwól w szkołach wprowadzić choć 1 przedmiot po litewsku, to Litwini z czasem pójdą do końca i za kilka lat z naszych dzieci zrobią Litwinów, zamkną szkoły. Te nacjonaliści nas krzywdzą“, itd. Można przytaczać dużo przykładów z różnych sfer.

Litwini natomiast wszystko widzą inaczej:Upewniliśmy sie, że tolko daj POLIAKAM svobodu, to oni na głowę wskoczą, zrobią Wilno nasze. Przed chwilą pluł nam w twarz pan Polak z Europlarlamentu, a teraz Polacy myślą, że zrobią swego Polaka merem Wilna! Nieee, już otrzymaliśmy nauczkę, tego nie pozwolimy”. Litwinom wyglada, że to oni są pokrzywdzeni – Polacy u nas mają najlepszy system oświaty na świecie, trzymaja władzę w 3 rejonach itd., a jeszcze krzyczą, że im mało, jeśli Sejm zostawi dla nich te same warunki, oni nam za to podziękują?”. (Plus jeszcze politycy typu „Songaila“ dorzucają ognia, R.Sikorski wygłasza swój ultimatum)… Dla nich nie zostaje nic innego, jak uogólnić: Polska chce na LR zatwierdzić swą władzę, i wskrzesić Litwę Środkową. (P.S. Polacy z RP kręcą filmiki o „nostagii do kresach wschodnich“, czy powtarzają: „bierzcie Puńsk, a nam Wileńszczyznę“).


Patrząc ogólnie na historię od XIV w. Polacy Litwinów patrzą jak na zdrajców, a Litwini na Polaków jako na okupantów (aneksora). Tutejsi Polacy są autochtonami, mieszkającymi tu od wieków, którzy z czasem się spolszczyli. Więc dlaczego Litwa liczy nas za okupantów? Bo dziś znów napłynęła tendencyjna fala utożsamienia się z RP. Czemu nie – Polska, to dzierżawa, silne ekonomicznie i bogate kulturowo państwo. Tutejsi Polacy chcą być bardziej blisko RP, (ja też). Łączy nas wpólny język, kultura, historia. Tylko nie zapominajmy i o swej Ojczyźnie. Jak Litwa może nam ufać, gdy dzieją się tu antylitewskie akcje.

Pamiętacie jak w dniach światowej Polonii, obywatele LR nieśli flagę RP przez Wileńską starówkę i machali przed nosami Litwinów? Dla mnie, jako Polaka wyglądało to całkiem normalnie. A gdyby popatrzeć ze strony Litwinów? Oni pytają: „Dlaczego tutejsi Polacy (nie mówię o wszystkich) razem z nami nie nieśli flagi przez ulice 11 marca?“.

I nie trzeba: „to nie nasz problem, jak sobie chcę, to i niosę, to Litwinów problem, jeśli oni tacy zakompleksowani. Może ja też chcę lekcji geografii w jęz. polskim, dlaczego mnie nie posłuchają!? Ja petycję podpisałem!“.

Wyobraźmy sytuację – mąż w domu wywiesza plakat z „Playboy‘u“, a żona: „Kochanie, to mi się nie podoba. Mamy małą córeczkę… Przecież ja uczę jej, że piękno kobiety skryje się w skromności…“ Mąż: „Co chcę, to robię! Pieniędzy tobie dałem, dzieci nakarmione, nie biję ciebie. Czego ty jeszcze chcesz ode mnie!?“.


Państwo, to jak rodzina. Nie na darmo się mówi, że państwo rozpoczyna się od rodziny. Gdy któs chce sprowokować np. małżonków do kłótni, to nie można na to patrzeć przez palcy. Gdy
w rodzinie kłótnia, to mądra para najpierw postara się wysłuchać, sama wypowie się, przyzna czyjąś rację, przeprosi, i zrobi wnioski. Natomiast jak postąpi rodzina, gdzie nie wszystko w porządku. Tam ciągłe przytyczki.., opieranie się na złych wspomnieniach, na każdą krytykę w swą stronę postępuje kontra atak. Słowem tam rodzina staje się głucha i jej nie czeka nic dobrego. Znajdzie się kochanek/kochanka, który na jakiś czas rozweseli. W takiej rodzinie, gdzie dewizem – „najpierw daj mnie, a tylko wtedy dam ja“ – nikt niczego nie otrzyma, a jeśli i otrzyma, to wszystko straci smak. (Dla mnie wszelka swoboda w oświacie straciłaby smak, gdyby my znienawidziliśmy jeden drugiego).


Jeśli te przykłady przytoczyć do naszego tematu – rodzina, to LR i RP, kochanek – Moskwa. Jeśli ktoś mówi, że jest lojalnym obywatelem LR, ponieważ płaci podatki, fizycznie nie zdradza i nie szkodzi LR (daje pieniądze/karmi/nie bije), ten się myli. Małżonek powinien jeszcze i uwzględnić to, czego chce i co czuje druga połowa.

Dlatego walcząc o pisownię – myślimy tylko o sobie. To nam wygląda, że nic złego w tym nie ma (zgadzam się, ale…), ale druga połowa – Litwini widzą w tym coś niedobrego – oni myślą, że my zrobimy tutaj drugą Polskę, jak otrzymamy czego chcemy, nie podziękujemy i znów pluniemy w twarz. Dlatego wiedząc, że nam brak zaufania, wymagać czegoś, co same po sobie nie jest złym, wszystko jedno wywołuje ból w nich. Nam boli, gdy przyjęli ustawę o nowelizacji oświaty, dla Litwy boli to, jak AWPL agituje nas przeciw nich.

W niezaufaniu i skryje się odpowiedź – dlaczego „Maxima“ można, a “sklep” nie wolno. Gdyby Litwini nam ufali, to bez problemów - nazwiska byłyby po polsku. Dlatego musielibyśmy zamiast “daj nam”, porozmawiać, zapewnić Litwinów, że nasza Ojczyzna Litwa. A teraz.. ani my, ani oni, nic dobrego dla obojga nie możemy osiągnąć. Einstein: „Największym głupstwem na świecie jest robić to samo, a oczekiwać innego rezultatu“.


Zastanówmy się
: Gdyby teraz sejm ustąpił i pozwolił wszystko czego chce „reprezentująca“ Polaków partia, to ci, którzy zawsze idą przeciw Litwy, nie byliby zadowoleni na długo (to, co się dostaje bez zasługi nie ceni się). Mówiliby: „nareszcie Litwa zrozumieli! Niech teraz żałują za wszystko“. (Moim zdaniem, AWPL znalazłaby zaraz nowych pretekstów).

Dlatego głupio jest mówić, że jesteśmy pokrzywdzeni, bo nie możemy pisać nazwisk po polsku, i nasi dzieci będą uczyć się geografii i historii Litwy po litewsku. Uczmy się ufać jeden drugiemu na nowo. Zaufania, tak jak i miłości, nie zwiększą tylko same partie czy władza, pieniądze. Zapomnijcie bajeczkę o dobrym królu, gdzie się mówi, że nasz król (w tym wypadku AWPL) jest dobry, on by wszystko zrobił dobrze, ale dookoła niego są „zli“ ludzie… Tu problem nie we władzy, a w nas. My posługujemy się egoistycznym, plemiennym myśleniem, ale to nic nie da (wspomnijmy słowa Einsteina).

Jeśli tak, jak AWPL, o „prawa“ Rosjan na RL występowałaby rosyjska partia, Litwa biłaby na alarm. Ale pomimo braku zaufania do Polski i nieporozumień Litwini przez wieki liczyli Polskę za braci i dlatego jeszcze przed 1 r. nikt tyle dużo uwagi nie zwracał na to, co robi AWPL.

Jedna wzmianka – my nie ufamy Litwinom tylko myśląc narodową kategorią. Ale będąc z nimi, czujemy się super. Więc przenieśmy te proste doświadczenie do polityki, wystąpmy z tym do medii, a nie “tishe edish, dalshe budesh”. Kto może pomóc mi w tym? Od razu wiele brudu zniknęłoby razem z topniejącym śniegiem.

A dla RP warto byłoby wiedzieć, że lojalność i przyjaźń tutejszych Polaków do Litwy, tylko zwiększyłaby żądany wpływ RP na Litwie. A to byłoby korzystne dla obu narodów! Moskwa swe plany musiałaby odłożyć na dalszą przyszłość!


! Gdyby między Litwinami a Polakami było szczere zaufanie, nie byłoby miejsca dla zmyślonych problemów Polaków. Po prostu dla “tej” partii to już nie niosłoby efektu. A “ta” partia chcąc działać w polityce musiałaby szukać innych dróg do władzy, tym razem już nie broniąc Polaków przed Litwinami.

Natomiast w reczywistości – zaufania nie ma. AWPL dalej może posługiwać się swą strategią. Jarek z tym walczy, a większość siedzi i zajada kanapki; inni kanapek nie jedzą, bo post, ale skarżą się jak ich nie lubiają Litwini; trzeci – szczekają na LR, bo jest im to wgodne (poprzez “tą” partię można zrobić karjerę).

Wogóle, po co to wszystko mówię? Jeżeli czytacie blog, znaczy wam zależy na relacjach Litewsko-Polskich. Logicznie jest mysleć, że komu na tym zależy, ten jest gotów przyłożyć się do tego, aby nasze stosunki stałyby się jakościowe. Więc zapraszam. Aby stół się poruszył, trzeba go udźwignąć (Konfucjusz).


ROZWIĄZANIE
. Wiedząc to, że obie strony popełniali i popełniają błędy, trzeba szukać innego wyjścia. Aby zwiększyć zaufanie, oraz by zmniejszyć w polityce i medii spory, trzeba, aby wśród Polaków znalazło się osób, które nie baliby się zaryzukować i głośno mówiliby prawdę, która czasem nie jest słodka dla swoich. Tak samo i wśród Litwinów musi się znaleść ktoś, kto by bronił Polaków.

Taka ryzyka potwierdzi się na 100% - napięcie malałoby, a zaufanie rosłoby. Nas zacząłby uważać świat, i my siebie. Zróbmy to pierwsi, nie czekajmy. Jak pisze TORA, pokazuje historia, siła jest nie po stronie silnych, a sprawiedliwych. Nie ważne jak by było w krótkim okresie, ale ten, kto posługuje się prawdą, w końcu zwycięży.

Nie pobójmy się być otwarci. Musimy jeden drugiego oświecać, bo tylko tak rozwiązują się wszystkie społeczne problemy. Myślę, że Litwini chcą usłyszeć prawdziwe nasze zdanie, bez korektnych zabarwień, ale nasze zdanie, a nie AWPL. A.Guoga dał taki model jak pogodzić dwie strony:

1. Umówić się, że będziemy posługiwali się tylko prawdą, faktami;

2. Szczerze wysłuchać i spokojnie wypowiedzieć swoje „prawdy“;

3. Gdyby powstało nieporozumienie, ją rozwiązać patrząc na punkt nr. “1“.

Taka szczera dyskusja, prowadzona na żywo daje możliwość zwątpić swą dotychczasową plemnienną „prawdą” i przed oczami otwiera się. MOC ZAUFANIA OTWORZY NAM OKNO, znikną wszystkie problemygyd komuś ufamy, to nikt nam nie wmówi się kłócić, otrzymamy i nazwiska i ulice, a Litwini będą się cieszyć, gdy my z nimi poniesimy flagę litewską – skinhaedy schowają się do krzaków.

Zobaczymy ile jest prawdy po jednej i drugiej stronie, będziemy razem, a nie pojedyńczo. Przestańmy płakać, a bierzmy się do działania – zmieńmy nasze stosunki. Inaczej nic się nie zmieni. Teraz akurat nastał taki czas. Nastał czas być dysydentem!

Jarosław

Rodyk draugams

JESZCZE RAZ O STRATEGII AWPL

Odbyły się na Litwie wybory do sąmorządów. I AWPL odniosła ogromny sukces. Utrzymała władzę w rej. Trockim, Wileńskim, Solecznickim, a w Wilnie zdobyła aż 11 mandatów. To nie było niespodzianką, lecz 11 mandatów w Wilnie mnie zdziwiły. Litewskie medie piszą: „Nie najlepsze od ubiegłego roku stosunki polsko-litewskie jeszcze bardziej Polaków skonsolidowały.”

To akurat potwierdza to, o czym wcześniej mówiłem – “wmawianie, że my ofiara, że jest ograniczana nasza polskość, że nas chcą lituanizować i pobudzanie ‘Pokazać na co nam stać’ “ jest produktem, narzędziem strategicznym AWPL w polityce, która się nie zmienia od 15 lat. (Wmawianie, że jesteś ofiarą i że trzeba, aby nas ktoś od kogoś obronił jest  “n” razy efektywniejsze od populistycznych obietnic, że nasze życie będzie piękne). A taktyka, np. jak walka o pisownię czy oświatę, ciagle się zmienia.
AWPL osiągnęła cel, wygrała wybory, lecz skutki zwycięstwa są ujemne - stosunki z Litwą nadal się pogarszają. Teraz polskie medie znów się czepiają do tego, jak nacjonaliści Litwini są niezadowoleni, iż merem Wilna może stać się Polak. Prawidłowo Litwini robią, gdybym ja był Litwinem, ja bym też głosił swe niezadowolenie, widząc jak Polacy z RP komentują: “He he, Wilno nasze, zuchy AWPL, pokazaliście na co nam stać!”. (Ale co ja o obywatelach RP, nie ładnie ich osądzać.. to nasze problemy, dla Koroniarzy przecież z tym nie żyć. Przepraszam).
Z jednej strony ja się cieszę, że wybory w rejonach wygrała AWPL, oni tutaj naprawdę coś nie coś zrobili. I ja bym się cieszył jeszcze więcej gdyby AWPL wygrała wybory jako brat i współpracownik Litwy, a nie jako nasz obrońca przed nacjonalistami. Dlatego, jeżeli AWPL nie reprezuentuje naszych interesów – nie buduje dobrych stosunków z Litwą, my musimy sami zająć się polepszenie stosunków z Litwinami (o tym później). Nam nie pozostaje innej drogi.

W ocenie W.Tomaszewskiego, zwycięstwo w wyborach zostało osiągnięte “dzięki stałemu i wiernemu elektoratowi, a także uczciwej pracy partii w ciągu 5 kadencji“. Zgodzę się z nim. Taką pracę naprawdę trzeba pochwalić. Ciągłe skargi w adres Litwy w Brukseli itd. potrzebują naprawdę dużo czasu i wysiłku. Dodam, że dla polskich polityków glebą na dalsze antylitewskie występy (czyli strategię) są G.Songaila, J.Karosas itp. Im więcej tacy będą się wypowiadali o Polakach, tym więcej z tego skorzysta AWPL, ZPL, oskarżając Litwinów w kompleksie do innych narodów. Łatwo oskarżamy innych, a na siebie boimy się popatrzeć (krytykując AWPL, krytykuję i siebie, bo pasywnie latami to tolerowałem).
W sumie AWPL osiągnęła swój cel, i teraz jaki rok można pożyć po bratersku. Lecz awangarda AWPL dobrze wie, że, tak robić nie trzeba. MY bądźmy uważni, bo zaraz znajdą się kolejne przyczepki do władz Litwy, raczej będą kontynuowane te same problemy związane z oświatą.

Cel nie uzasadnia środków (tikslas nepateisina priemonių), (odwrotnie myślał Robin Hood, który mordował bogatych, aby pomóc biednym). Jak można mieć dobre stosunki, gdy ktoś ze swoich pobudza instynkt obrony przed napadem? Stronnicy AWPL powiedzą: “a co, mamy nie bronić się? Nas atakują i jeśli poddamy się, stracimy tożsamość” itp. Jedną rzeczą jest bronić przed realnym zagrożeniem, a drugie przed zmyślonym. Wspomnijmy o plemiennym myśleniu, gdzie każdy ciągnie kołdrę tylko w swą stronę, o którym pisałem wcześniej.

Tych, którzy gratulują Polakom sukcesu wyborczego, wyrażając nadzieję, że pomoże to wreszcie naładzić problemy polsko-litewskie niestety muszę zasmucić. Tego nie będzie, bo: 1) Po tylu olewań teraz Litwa tak prosto nie ucichnie; 2) Dla czołówek AWPL samych to byłoby niekorzystne (w sensie, byłoby korzystne,gdyby dalej sytuacja szkolnictwa pozostała jaka jest, ale byłoby nie korzystne gdyby na tym się problemy zakończyli, więc tak nie będzie (jak ja chciałbym się w tej sytuacji pomylić się…) ); 3) – żadna władza nic sama nie zrobi, bo prawdziwy sens nieporozumienia – brak zaufania. Tylko sam naród może zwiększyć zaufanie i tak polepszyć stosunki, a to co będzie wsród narodu, ma wejść do polityki (nie naodwrót). Aby tak się stało, musimy sami stać się lepszymi.
A.Guoga mówi: Myślenie, że przyjdzie nowa władza i nas nakarmi, zacznie cenić jest śmiertelna. Wyrzućcie ślepią nadzieję, że możemy doczekać się dobrej władzy, samym nie będąc dobrymi ludźmi sprawiedliwi. Człowiek chce lepszego życia, lecz sam nic nie zrobi, aby stać się lepszym. Talmud: “mękę władzy ciągniemy tylko dlatego, że sami nie jesteśmy dostatecznie sprawidliwi”. Nam z łatwością pozwalają krytykować władzę za jej złe czyny, lecz wszelkimi siłami od nas jest ukrywane to, jak zamienić tą złość władzy. Z powodu tego człowiek serdecznie chce zmian na lepsze, lecz sam walcy przeciw siebie, aby stał się lepszym. Takie masowe zamieszanie i zatrzymuje społeczństwo od dobrego życia. Dopóki tacy jak teraz są u władzy na Litwie, dopóty my wszyscy będziemy mieli ciągłe biedy. Dopóki społeczństwo nie stanie się krytyczna wobec siebie, dopóki nie stanie się dojrzała w sferze obywaleskich obowiązków, my pozostaniemy nieszczęśliwi. Więc, jeśli chcemy lepszej władzy, koniecznie musimy stać się lepszymi obywatelami . Innej drogi po prostu nie ma.“.

* Krótko o petycji “w obronie polskiej oświaty na Litwie”, która też jest narzędziem strategicznym. Przewodniczący AWPL: “z wolą społeczeństwa wyrażaną poprzez taką liczbę podpisów władza powinna się liczyć, w przeciwnym razie będziemy przypominali Afrykę Północną”.     A może nie wiecie jak w niektórych miejscach odbywaly się te zbierania podpisów? Wraz z roznoszeniem po domach biuleteniów wyborczych, pracowniki za jedno prosily o złożenie podpisu pod petycją mówiąc mneij więcej tak: “w waszym mieście sejm próbuje zamknąć polska szkołę. Podpiszcie się, czyżby możemy pozwolić, aby nasze dzieci uczyli się po litewsku?, o tutaj, w tym miejscu proszę się rozpisać.”. O tak to bez powodu i nastraszają nas, jesteśmy zmuszani czuć się ofiarą… Jeszcze raz się powtorzę, że nasi Polacy podpisują tą petycja analogicznie tak, jak się klika na facebook’u “like” – ładne zdjęcie, mądrze napisana petycja (jeśli choć przeczytali), na dodatek napisana swoimi Polakami, którym ufamy, więc klikam “like”.
P.S. Jedna Litwinka podpisała się pod petycją, gdy usłyszała, że polską szkołę “zamykają“. A ktoś mówi, że Litwini nie znoszą Polaków…

Rozmawiałem ze kilkoma członkami AWPL, z jednym mniej, z innym więcej na nasz temat. Mówiliśmy jak innym sposobem utrzymać terźniejszą oświatę, krytykowałem strategię AWPL. Prawie każdy z nich się ze mną zgadzał, mówił, że taka to już jest ta polityka, że już nie poradzisz z tym i przytaczali przykłady jak Polaków olewa Songaila, Garszwa, dlatego nie można poddać się. Mówiąc o szkolnictwie, niemal każdy cytował: “przecież ty nie chcesz, aby nasi dzieci uczyli się w litewskich szkołach. Nie za taką niepodległą Litwę my głosowali”. Niektórzy radzili nie szczekać na swoich, bo to wynoszenie śmieci z domu, a tak robi tylko zdrajca. Litwini blog wykorzystają w swych celach.”

Na koniec chcę podzielić się z wami dwoma urywkami:
W wielu krajach, wszyscy wiedzą, że jeżeli chcesz otrzymać wysokie stanowisko, dobrą pracę w państwowych instytuacjach czy uczelnia, trzeba mieć dobrych kontaktów z politycznymi partiami. Negowanie tego (cynizm)
może być przyciszone przez plemienną lojalnośc, zwłaszcza tam, gdzie systemy głosowania prowadzą do trwałego rządu przez koalicję. To nie przypadek, że nawiększe przykłady korupcji znajdują się tam, gdzie są partie, które istnieją wyłącznie w celu „obrony” interesów grup jednorodnych regionalnych, etnicznych i językowych.” (dalej).

Dysydenta Włodzimierz Bukowskij: „Pewna kobieta przed 7 laty w USA założyła ruch „Kobiety Ameryki przeciw feminizmu“. Ta inicjatywa rozrosła się, i teraz ruch obejmuje 2 mln kobiet. Kobiety w USA rozumieją, że ten “nowy feminizm“ – jest przeciw nich samych – on obala życie kobiet, nie pozwała dla nich swobodnie wybierać to, co im się podoba i narzuca im to, co przypisują jacyś aktywiści.

Zderzamy się z poważną ideologią, która (przybierając ze strony takiej absurdnej sprawy jak kształt poprawności politycznej (political correctness)) stara się rozwalić nasze społeczeństwo. Tacy całkiem nie troszczą się mneijszościami, nie myślą o ich prawa. Im gorzej dla mniejsozści, tym lepiej dla nich samych: oni będą mogli bardziej intensywnie reprezentować mniejszość. Ich zadanie – zburzyć nasze społeczeństwo. A to nowa wersja marksyzmu.

Tym razem nie będę komentował. Zostawię was samych, zastanówmy się nad tymi urywkami… Kolejny artykuł o tym, jak wygląda model do pogodzenia narodów.

Jarosław

Rodyk draugams