BLOGas.lt
Sukurk savo BLOGą Kitas atsitiktinis BLOGas

Bycie Polakiem Litewskim

W imieniu Polaków Litewskich (bez ich powiadomienia) w Polsce wiele się mówi. Proszony przez redakcję jednego czasopisma podzielić się własnymi wrażeniami z życia na Litwie, chcę w swym imieniu, jako Polak Litewski, udzielić kilka słów.

Tematem artykułu – bycie Polakiem na Litwie. A być Polakiem Litewskim, to po pierwsze znaczy – ciągle słyszeć jak w twoim imieniu ciągle ktoś mówi o tobie rzeczy, które nie zawsze są zgodne z rzeczywistością.

W mediach polskich mówi się dużo o nas. Np., mniejszość polska na Litwie jest dyskryminowa, prawa Polaków są ograniczane, w szkołach mniejszości narodowych władze Litwy chcą ograniczyć nauczanie języka ojczystego. Ciągle pojawiają się historie o tym, jak na Litwie ktoś zwolnił jakiegoś człowieka z pracy, jakiś student nie złożył egzaminu, recydywista pchnął nóż w chłopaka, odrzucono jakiś projekt ustawy proponowany przez członka Sejmu, i niby jedynie z tego powodu, że wymienione osoby są Polakami. Tym czasem w Warszawie przeciwko władz Litwy są organizowane protesty z plakatami: „Europa, wstydź się Litwy!”, „Nie bądźmy obojętni dla krzywdzownych przez Litwę Rodaków!”.

Wszystko podaje się tak, że strony może wyglądać, że Litwa jest jakimś strasznym krajem, w którym każdemu ciągle coś jest zabraniane. Jednak fakt, że na Litwie te, tak zwane „dyskryminujące” ustawy dotyczą wszystkich mniejszości narodowych, wywołują jednak różne reakcje wśród mniejszości narodowych, sugeruje zastanowić sie, dlaczego tylko partia „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie” (AWPL) wraz z polityczną organizacją „Aljansem Rosjanów” apelują o różne wypadki dyskryminacji? A może jest coś inaczej, czego nie wiemy?

Być Polakiem Litewskim, to także widzieć jak przeciw własnej woli stajesz się obiektem, od którego mają zależeć stosunki międzynarodowe Polski i Litwy. A być przeciw własnej woli, to być więźniem.

Artykuł można podzielić na dwie części: W pierwszej części omówimy przynależności narodowościowej Polaków z Litwy. Zobaczymy, czy tak naprawdę jesteśmy rodakami jednego narodu; W drugiej części przedstawię obraz życia Polaków Litewskich jaki widzę ja, Omówimy sytuację Polaków Litewskich, istne ich zapotrzebowania i problemy. Zobaczymy też, czy w rzeczywistości Polacy Litewscy są krzywdzeni przez Litwę.

I. W Polsce, dla większości z was, pytanie o narodowość nie przysparza problemów. Natomiast pośród wielu mieszkańców Wileńszczyzny odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak oczywista. Kim są mieszkańcy Wileńszczyzny, posługujący się językiem polskim?

Na Litwie można usłyszeć, że polskojęzyczni mieszkańcy Wileńszczyzny są Litwinami, którzy wciągu ostatnich 300 lat w biegu historii spolszczyli się czy zostali spolszczeni, przejmując kulturę polską i język. Jednoznacznie się zgadzam z tym twierdzeniem, że ci, jeszcze nie tak dawni praojcowie dzisiejszych Polaków z Litwy byli Litwinami. To potwierdzają fakty historyczne. Jednak nieraz polskojęzyczni obywatele Litwy, utożsamiający siebie z polską kulturą, słysząc to samo z ust Litwinów, rozumieją to jako chęć Litwinów z powrotem ich lituanizować i dlatego oni zaczynają spoglądać na władze kraju jako na groźną siłę, od której koniecznie mają bronić swą polską tożsamość, a sąsiednią Polskę – widzą jako wiernego obrońcy ich tożsamości.

Pomimo tego wszystkiwgo, sam fakt, że wśród nas istniejący podział na „MY (mówiący po polsku) i ONI (Litwini)”, świadczy o tym, że dziś to już nie są Litwini, mówiący po polsku. I dlatego dziś trudno ich nazwać Litwinami. Pozostaje dla nas jakoby ostatnia opcja – Polacy. Lecz moim zdaniem, tych ludzi określić Polakami tym bardziej nie można.

Nieraz część polskojęzycznych przedstawicieli Litwy osób na zadane pytanie „Jaka jest twoja narodowość? nie zna konkretnej odpowiedzi. Gdy uściślić pytanie podając kilka propozycji: „Litwin, Polak, Białorusin, etc.?”, większość bez zastanowienia odpowiada, że są Polakami. Przykładem tego może być ostatni, narodowy spis powszechny. Na pytanie dotyczące przynależności narodowej, niektóre osoby nie znają odpowiedzi. Proszą oni o podanie kilku możliwości do wyboru i dopiero wtedy następuje wybór danej narodowości.

Widzimy więc, że trudno jest jednoznacznie zdefiniować narodowość polskojęzycznej społeczności na Litwie. Większość z nich stanowczo twierdzi, że nie są oni Litwinami. Uważają się za Polaków. W toku późniejszej rozmowy okazuje się, że ich związki z Polską nie są oczywiste. Dla niektórych określić, że są Polakami jest trudno, ponieważ za swą ojczyznę uznają Litwę, a żadnych więzi, oprócz języku, z Polską nie mają.

Dlaczego tak jest? Z jaką ciągłością kulturową mieszkańcy utożsamiają siebie mieszkańcy Wileńszczyzny? Co w sytuacji, w której określają się jako Polaków, a za swoją ojczyznę uznają Litwę? Czy możliwie, że jest jeszcze jakaś inna alternatywna kategoria narodowościowa, która nie wymuszałaby wybierać jedno, a rezygnować z drugiego? Mam się na myśli specyficzną kategorii „Litewskiego Polaka”.

By lepiej zrozumieć tę skomplikowaną definicję przenieśmy się do przeszłości – do pocz. XX wieku. W okresie ruchu odrodzenia narodowego w Polsce i na Litwie, była aktywnie praktykowana ideologia wymagająca określić się: albo stać się Litwinem i pójść na konflikt ze swą polskością, albo być Polakiem i utożsamić siebie z Polską, tracąc swą wyjątkową osobliwość i więzi z Litwą. Więc jaka jest zawartość pojęcia „Polak Litewski“?

Jedna z najsłynniejszych postaci Litwy, Michał Römer (1885–1945), w swej autobiografii przyznaje się, że nie może nazwać siebie tylko Polakiem, czy tylko Litwinem: „[...] moja skóra jest swoista – nie wyłącznie polska i nie wyłącznie litewska, ale nadzwyczajnie skombinowana, w której mieści się skóra Adama Mickiewicza. [...] Nasza – Polaków Litewskich – tragedia polega na tym, że nie mamy swego imienia, że nasza dusza jest koncepcją dwóch narodów, że w razie konfliktu między dwoma duszami dla nas jest trudniej, niż dla kogoś innego, zdecydować się prawidłowo; posługujemy mianem [Polaków], które nie odpowiada naszego sedna i najgłębszych podstaw psychiki, wyrosłych z charakteru tutejszych Litwinów i Białorusinów.“ (Maksimaitis M: “Mykolo Römerio autobiografija”, in: Lietuvių atgimimo istorijos studijos, t. 13, 1996, p. 190 -191).

Uwagi te są aktualne i dzisiaj. Mogą one dla nas pomóc pojąć osobliwości tego identytetu; wyjaśnić dlaczego dla Polaków Litewskich, w jednej sytuacji, jest trudno określić się między Polakiem a Litwinem, oraz, na przykład, dlaczego tak łatwo powiedzieć „jestem Polakiem, ale podczas zawodów sportowych między Polską a Litwą, kibicuję wyłącznie za Litwę, bo to moja ojczyzna“.

Moim zdaniem, przyczyną takich sprzeczności jest ta sama ideologia, która nadal od nas wymaga wybrać jedno z dwóch – Polskę czy Litwę. Np., dziś ta sama ideologia jest szerzona przez AWPL. Np. lider tej partii W.Tomaszewski nieraz twierdził, że sciślejsze nauczanie się jęz. litewskiego jest dla Polaków obcą rzeczą i niby za dużo by połączyło ich z państwem Litewskim, a to dla nich jest nie do przyjęcia (V. Tomaševskis: Tai jūs turite šitame krašte integruotis, www.lrytas.lt, 2011.04.06). Według niego, tożsamość obywatela Litwy jest sprzeczna z tożsamością Litewskiego Polaka. Z jakiej racji on ustalił, że Litwa dla nas jest obca? Widzimy, że proponawana dla nas ta ideologia „polska“ pod wieloma względami jest zniewalająca i surowo wymagające posłuszeństwa dla niej.

W tym kontekście pasują tu słowa M.Römera: „Większość, którzy dziś sztucznie tulą się do Polaków, próbują wyrwać najgłębsze korzenie litewskości z swej duszy, niestety muszą rozczarować się: tam oni nie odnajdą swego prawdziwego miejsca.“ (Maksimaitis M, 1996, p. 191).

Muszę zaznaczyć, że termin „Polak Litewski” zdecydowanie różni się od terminu „Polak na Litwie”. I to nie jest tylko gra słów. Jesteśmy elementem tutejszym, jedynie spolonizowaną, a nie napływowym, wywodzącym się z Polski. M.Römer również stanowczo odrzuca traktowanie Polaków Litewskich, jako rzekomo „odłamu Narodu Polskiego”: „Jeżeli można tu w stosunku do nas, Polaków litewskich, mówić o jakimś odłamie, to ścisłość historyczna wymagałaby stwierdzenia, żeśmy się „odłamali” nie od Narodu Polskiego i przyszli do Ziemi Litewskiej, lecz że tworzymy „odłam rdzennego społeczeństwa krajowego” [Litwy].” (www.pogon.lt/historia/292-michal-romer-dwie-teorie-o-polakach-litewskich.html). Nas, Polaków Litewskich można też porównać do Walończyków Belgijskich (łączących język francuzki i kulturę wraz z poczuciem odrębności etnicznej oraz patriotyzmem do Belgii).

Na koniec warto także wspomnieć słowa Czesława Miłosza, które wypowiedział w Wilnie podczas rozmowy z I.Vesaite, w 2000 r.: „Wszyscy tu [w Wilnie] mnie pytają, kim ja jestem – Litwin czy Polak. A ja jestem i Litwinem i Polakiem. A tak naprawdę to jestem ostatnim obywatelem WKL“.

II. Teraz przejdźmy do następnego tematu. Spróbuje wam opisać nasze życie na Litwie oraz to, jak politycy wpływają na nasze życie.

Stosunki polsko-litewskie nie wyglądają tak pesymistycznie, jak mogłoby się wydawać tylko na podstawie informacji z prasy i komentarzy internetowych. Jednak w I części się artykułu wspomniałem, że wśród Polaków Litewskich w stosunku do Litwinów występuje podział na „swoich” i „obcych”. Tym się mogli upewnić i etnolodzy z uniwersytetu Wrocławskiego podczas badań terenowych w okolicach Trok (2012.10.12–18).

Z przeprowadzonych rozmów z lokalną społecznością Wileńszczyzny, można wnioskować, że chociaż wiele się mówi o bogatej wielokulturowości Wileńszczyzny, Polacy z Litwinami nie wchodzą w poważniejsze relacje. Pojawiają się również głosy świadczące o niechęci wyrażanej pod adresem osób, różnych pod względem narodowościowym. W niektórych sytuacjach problemy narodowościowe nie występują, innym razem niechęć wobec siebie, są czymś zupełnie normalnym. Trzeba też dodać, że taka sytuacja jest bardziej aktualna we wsiach i mniejszych miasteczkach, tzn. tam, gdzie daną miejscowość zamieszkują w większości Litewscy Polacy, a Litwinów jest brak. Można to objaśnić paradoksem psychologicznym – zazwyczaj nie lubimy tego, czego nie znamy.

Moim zdaniem, dziś główną przyczyną wzrastania takich podziałów wśród Polaków Litewskich i Litwinów jest świadome prowokacyjne poczynania działaczy Akcji Wyborczej, którzy pobudzają niezdrowe uczucia nacjonalistyczne.

W wyniku jednostronnej propagandy AWPL, budzącej stare stereotypy z pocz. XX wieku, np. „Polak pan, a litwin cham”, wiele wartości nabrało odmienny sens, a złośliwe wypady przeciw swej Ojczyźnie są odbierane jako wzorowa patriotyczna postawa. W pojęciu zwolenników AWPL, ten z Litewskich Polaków, kto życzliwie mówi o Litwie jest „zdurniawszy”. Druga możliwość – że Polak Litewski, będący obywatelem Litwy ma wspierać swą ojczyznę Litwę – jest dla takich „patriotów Polski” nie do przyjęcia i określana jako zdrada.

Zaczęłąm mówić o AWPL nie prosto tak, dlatego, że ta partia LLRA na Wileńszczyźnie ma ogromne wpływy: w rejonach Wileńskim, Solecznickim, Trockim ponad 17 lat prawie wszystkie samorządowe stanowiska pełnią osoby należące do tej partii czy będące blisko z nią związane, więc nic dziwnego, że polska społeczność nie chce stanąć na drogę tym strukturom i psuć z nimi stosunki. Widok taki, że na Wileńszczyźnie przetrwał system jednopartyjny, który mało się różni od tego, co był za czasów Sowieckich. W takiej sytuacji, gdy w regionie długi dominuje taki system, on niebiera elementy systemu nomenklatury.

Sens istnienia Akcji Wyborczej polega jedynie na zaostrzeniu konfliktu i tworzeniu problemów, dzięki którym partia utrzymuje swój elektorat. Strategia AWPL oparta na tanim nacjonalizmie otrzymuje swe zyski. W takiej glebie AWPL może łatwo ludnością manipulować, wbijać do głowy Polacy Litescy syndrom ofiary, a samym występować w roli „jedynych obrońców”. Mając w ręku środku masowego przekazu oraz poparcie władz Polski, każdy konflikt można przedstawić w wygodny dla siebie sposób, gdzie awepelowska prasa serwuje dla nierozeznanej ludności polskiej rzekome „zagrożenie” ze strony Litwy. Wszystko negatywnie naświetlając AWPL buduje w świadomości społeczności Litwy ujemny obraz wszystkich Polaków (a za skutki,  powstające winić właśnie Litwinów), mając na celu dalszą izolację Litewskich Polaków i dalsze pobudzanie wzajemnej niechęci wobec Litwinów.

Można powiedzieć, że cała karjera polityków AWPL zależy od tego, ile jednej czy drugiej narodowości obywatele Litwy są ujemnie do siebie nastawieni. Dlatego sytuacja, w której Polacy i Litwini blisko się przyjaźnili – dla nich jest niedopuszczalna. W celu zachowania tego stanu i nie dopuszczania do zmian na tym terenie są specjalnie intensywnie ekspoloatowane polsko-litewskie „problemy”, używane w celu trzymania nierozeznanej ludności w stanie niepewności jutra, siejąc strach przed asymilacją metodami wziętymi z arsenalu sowieckich służb KGB. A kto próbuje to krytykować – otrzymuje łatkę „antypolaka” lub „nacjonalisty”.

Jako środek do realizacji tych celów wybrano szkoły, gdzie niektórzy nauczyciele (członkowie AWPL) dla uczniów najmłodszych klas agitują by ich rodzice na wyborach głosowali na AWPL, inaczej  w przeciwnym wypadku do samorządu „przyjdą Litwini i pozamykają polskie szkoły”.

W rzeczywistości reforma oświaty (analogiem oświaty w Polsce), której tak się sprzeciwia AWPL, całkiem nie dyskryminuje Polaków, a naodwrót – pomoże dla nas, nie tracąc swej tożsamości, skuteczniej integrować do społeczeństwa Litwy. Cel sprzeciwu AWPL przed doskonaleniem nauczania jęz. litewskiego w szkołach – jest coraz bardziej gettozować Polaków litewskich, założyć w dorastającym pokoleniu Polaków i Litwinów wzajemne urazy i niechęci do współpracy, co utrudnia życie nam. Niedostateczna znajomość jęz. litewskiego i stałe pobudzanie niechęci do wszystkiego, co kojarzy się z Litwą, skłania ich do oglądania rosyjskiej telewizji (które resowietyzują ludność i jest na rękę dla Kremlu). A taka nisza pozwala dla AWPL jeszcze bardziej wykorzystać sytuację i zwiększyć niechęć Polaków do Litwy, a samym pokazać się jako „obrońca”.

Wszelkie twierdzenia o tym, iż jakoby Litewscy Polacy „z zapartym tchem czekają na decyzję w sprawie pisowni nazwisk, nadpisów ulic po polsku” – są jedynie chwytami propagandowymi. Rzekome „walki” o pisownię nazwisk, publiczne nadpisy czy reforma oświaty – to sztuczne i narzucone odgórnie dla środowiska Litewskich Polaków problemy, skierowane ku nierozeznanych, nagłaśniane w celu podziałów, sienia niezgody, i na tej podstawie tworzenie wokół Wilna banowanego regionu.

Moim zdaniem, każdego myslącego Polaka Litewskiego nie będą cieszyły podwójne, z góry narzucone tabliczki ulic i nazwiska w dowodach po polsku, ustawiane w takiej atmosferze, w której źle się będzie żyło każdemu, niezależnie od narodowości. Według Ryszarda Maceikianca, to powodowałoby pogłębianie się niechęci wobec każdego Litewskiego Polaka, tworząc atmosferę konfliktu – dogodne pole jedynie do „patriotycznych popisów” dla powołanego jeszcze przy Sowietach Związku Polaków (ZPL) i AWPL. Myslę, że podobne rozwiązania dziś mogą być do przyjęcia nie poprzez „uszczęśliwianie“ z góry, a jedynie przy obopólnej przedyskutowanej zgodzie w warunkach osiągnięcia określonego poziomu kultury i pojawienia się zapotrzebowania u określonych grup narodowościowych na twórczość kulturalną w tym czy innym języku. Napisy publiczne w tej sytuacji mogłyby być jedynie efektem osiągnięcia określonego poziomu kultury – przyjazny gest, a nie na odwrót – jako zwycięstwo AWPL, osiągnięte poprzez silny nacisk na Litwę.

Na zakończenie chcę powiedzieć, że nam wszystkim, obywatelom Litwy, bez wyjątku w jaki języku mówimy – Litwa powinna być najważniejsza. Bo to nasza Ojczyzna. Moim zdaniem, jakie tylko sentymenty bym nie czuł do narodu Polskiego, ta polska społeczność Litwy jest od pokoleń na dobre i złe związana z Litwą, i nie zamierza poszukiwać sobie innej ojczyzny. Dlatego naszym priorytetem powinno być państwowość, a nie interesy mojego plemienia.

Ci, którzy mówią, że mniejszość wśród większości zawsze idzie ku wynarodowieniu, sugeruje, że trzeba dalej pozostać w swoim gronie i izolować się – bardzo się mylą. Mówiąc słowami Józefa Mackiewicza, którego Cz.Miłosz nazwał najmądrzejszym polskim pisarzem wszech czasów, to jest jest „droga do nikąd”.

Podejmuję istotne pytanie – czy Polacy Litewscy nadal powinni wybierać jedno z pomiędzy dwóch ideologii? Czy wreszcie się stać otwartymi dla wielokulturowej tradycji Litwy, jego różnorodności. Przecież będąc Polakami Litewskim, można mieć najpiękniejsze – mieć w sercu Litwę oraz dbać o swą polskość, mówiąc po polsku „Litwo, ojczyzno moja”.

Jarosław

Patiko (2)

Rodyk draugams

Rašyti komentarą